Obudził mnie telefon. Dzwonił Greg
- Wstawaj śpiochu . Czekam pod drzwiami otwórz !
- No dobra
Pobiegłam otworzyć drzwi po drodze zabierając z kuchni jabłko.
- Cześć Greguś wchodź ! - pobiegłam szybko do pokoju się ubrać.
- Dobra wchodzę
- Greg nie głupkuj dalej chodź! - krzyknęłam z pokoju.
- Jest po 8 spóźnimy się !
- Nie mogę pierwszego dnia szybko !! - byłam zdenerwowana.
- Jabłko już jadłaś więc to ci starczy. Jedziemy !
Wsiedliśmy do samochodu.
- A gdzie Lily ? chodzi do tej szkoły co ja? tak
- Do szkoły tak, ale jest o rok od ciebie starsza. Gadałyście przecież
- Tak, ale nie wypytywałam jej szczegółowo
- Jak zawsze skromna
- Cicho ! Patrz na drogę. A czemu przyjechałeś?
- Troszczę się o swoją przyjaciółkę
- Tak moja mama ci kazała wszystko jasne !
- Troszczy się o ciebie sama po Londynie jeszcze nowa szkoła
- Jakoś wszyscy troszczą się teraz o mnie szkoda, że wcześniej mnie olewała razem z ojcem
- Czasem tak bywa
- Jest szkoła do zobaczenia Gregi - powiedziałam z uśmiechem.
Wyszłam z auta i nagle moja odwaga zgasła. Same nowe twarze.O razu poszłam do sekretariatu.
- Dzień Dobry jestem Amelia mam tu chodzić do szkoły
- Witaj, proszę tu masz plan i listę z numerami sal
- Dziękuję
Poszłam z plikiem karteczek do mojej szafki zostawiłam tam moje rzeczy i poszłam do klasy.
po drodze minęłam grupkę dziewczyn
-Hej jestem Amelia jestem tu nowa
- O Nowa mówisz Hej - ważne ze odpowiedziały 'HEJ' imion już nie poznałam.
Weszliśmy do klasy nie obyło się bez przedstawiania i tego wszystkiego.
Ostatnia lekcja dobiegała końca. Cieszyłam się jak nigdy. Wychodząc z klasy zobaczyłam Lily, Grega i jakąś dziewczynę miłe zaskoczenie.
- Hej jak tam? - zapytali.
- Nawet ok
- Będzie lepiej rozkręcą się muszą cie bardziej poznać a tak wgl. poznaj Eleonor - powiedziała Lily
- Hej, jestem Amelia
- Dobra pogadacie w aucie ta szkoła źle na mnie działa
- Głupku chodziłeś do niej dobry rok temu
- Oj nie wiem czy taki dobry - zaśmiał się Greg
Wszyscy poszliśmy do samochodu. Kiedy Greg był już pod moim domem zawrócił mówiąc
- Nie dziewczyny nie będziemy siedzieć bezczynnie w domu jedziemy gdzieś?
Na naszych twarzach pojawił się większy uśmiech.
- Tak kochany jedziemy!! - krzyknęła Lily.
Pojechaliśmy na obrzeża miasta znaleźliśmy jakiś park Greg kupił nam lody waniliowe. Po paru godzinach wróciliśmy Lily i El poszły do mnie tam nadal gadałyśmy i gadałyśmy. Lily, Greg i El byli niesamowici dni z nimi spędzone były najlepszymi dniami w moim życiu oczywiście zawsze pamiętałam o Ani nawet El troszkę mi ją przypominała.
Opowiadanie wyszło jak wyszło przepisywałam je na szybko więc za błędy przepraszam. :)
I chce wam bardzo PODZIĘKOWAĆ z całego serducha, że czytacie opowiadania o czym świadczą wasze komentarze. Myślałam, że to będzie totalne dno a tu proszę :D
Dziękuję ! i fajne opowiadanie ;)
OdpowiedzUsuńsuper :) lubię tego typu opowiadania :) zapraszam do mnie :)
OdpowiedzUsuńfajne ! :>
OdpowiedzUsuńUrocze tylko czemu imiona angielskie?
OdpowiedzUsuńwszystko w moich opowiadaniach częściowo związane jest z Uk :)
Usuń